Home » Boks » Ciekawostki » Dereck Chisora przed olbrzymią szansą
Dereck Chisora przed olbrzymią szansą
Ostatnia aktualizacja: Marzec 8, 2012
Pamiętny powrót Vitalija Kliczki (43-2-, 40 KO) na zawodowy ring w październiku 2008 po tym, jak grubo ponad trzy lata wcześniej ogłosił on zakończenie kariery, nie uśmiechał się wszystkim kibicom profesjonalnego boksu; zapowiedź mistrzowskiej walki po tak długiej przerwie Ukraińca nie wzbudziła również entuzjazmu u części ekspertów. Chcąc sięgnąć pamięcią tamtych czasów należałoby przypomnieć, iż odejście obecnego posiadacza mistrzowskiego tytułu WBC w kategorii ciężkiej, na pierwotnie zapowiadaną sportową emeryturę wiązało się z problemami ze zdrowiem pięściarza, co mogło wydawać się uzasadnione z uwagi na prawdopodobieństwo naturalnego występowania kontuzji u „dwumetrowego faceta”. Dodatkowo, kibice nawiązujący do sentymentu minionych lat 90-tcyh „królewskiej kategorii wagowej”, przykleili Vitalijowi łatkę tchórza, jakoby ten miał w ten oto sposób uniknąć konfrontacji z byłym pogromcą wielkiego Lennoxa Lewisa, Hasimem Rahmanem po tym, jak mocno bijący Amerykanin w imponującym stylu zdemolował w listopadzie 2004 roku, w przeciągu czterech rund niezłego Kali Meehana.
W pierwszym swoim pojedynku, po blisko trzech i pół roku przerwy ukraiński pięściarz mierzył w ówczesnego mistrza wersji WBC, piekielnie silnego fizycznie Samuela Petera. To było pierwsza i zarazem ostatnia walka w nowym otwarciu kariery starszego Kliczki, przed którą pojawiły się jakiekolwiek poważne wątpliwości. Były one oczywiście uzasadnione; nie często bowiem udaje się przez tak długi okres utrzymać zawodnikowi wysoką fizyczną dyspozycję, pozwalającą bokserowi na zdeklasowanie panującego mistrza po ponad 3-letnim rozbracie z profesjonalnym sportem i to niezależnie od klasy, jaką wcześniej prezentował. Należy również przypomnieć, że Vitalij wrócił do boksu mając blisko 37 lat. Ukraiński mistrz pojawił się zdrowszy i silniejszy niż był kiedykolwiek wcześniej. Tuż po inauguracji drugiej części pięściarskiej przygody Kliczki stało się jasne – pokonanie go może okazać się bardzo trudne i znacznie odłożone w czasie.
Od zwycięstwa Vitalija nad Samuelem Peterem i zdobycia przez niego po raz kolejny mistrzowskiego trofeum minęło już blisko trzy i pół roku. Tytuł WBC nie zmienił jak dotąd właściciela, a ukraińskiemu pięściarzowi tylko dwukrotnie przyszło rywalizować na pełnym dystansie zaplanowanych rund; nie licząc Samuela Petera, Kliczko znokautował przez ten okres pięciu dostępnych rywali. Dzisiaj Ukrainiec ma już lat czterdzieści i nadal nie zamierza ogłaszać swojej emerytury. Z pewnością pomogli mu w tym nieco ostatni rywale, nie wymuszając na obrońcy tytułu daleko idącego ryzyka utarty zdrowia. Poziom jego oponentów, nawiązując w ironii do poziomu całej obecnej wagi ciężkiej nie wywołał u niego więcej „sportowego zużycia”, niż byłby w stanie uczynić to popularny dzisiaj nordic walking. Otóż jedynym z pretendentów, który choć w kilku rundach nawiązał do poziomu Vitalija Kliczki był po powrocie Ukraińca Juan Carlos Gomez; kubański pięściarz mający na koncie sukcesy w wątpliwej jedynie „jakościowo” kategorii cruiser.
Nie przez przypadek wymieniłem Gomeza, bowiem pięściarz ten, pomijając oczywiście kontuzję Odlaniera Solisa, czy też – zaprogramowanego w swojej postawie jedynie na „przetrwanie” – Kevina Johnsona, jako jedyny dał jako taki wycisk mistrzowi, wpisując się w status najmocniejszego rywala Kliczki od czasu jego powrotu. Używając kibicowskiej wyobraźni i folgując swoim spekulacjom można byłoby teraz zapytać o możliwości pięściarskie najbliższego rywala Vitalija, przyrównując je do ówczesnej dyspozycji Kubańczyka. Jeżeli stać nas na tak daleko idące uproszczenia, możemy już w sobotę spodziewać się interesującej walki.
28-letni Dereck Chisora (15-2, 9 KO) wygląda na pięściarza całkiem przyzwoitego, biorąc pod uwagę jego potencjał i przyrównując go do poziomu ostatnich ośmiu rywali Vitalija Kliczki. Można nawet założyć, że biorąc pod uwagę optymalne przygotowanie Brytyjczyka, wraz z prawdziwą motywacją do odniesienia sukcesu, postawi on duży opór staremu mistrzowi, o ile oczywiście prawdziwa jest teza o jego teoretycznej wyższości nad wyeksploatowanym wówczas Gomezem. Czym byłby zawodowy boks bez spekulacji, a te, analizując w sposób uproszczony szanse Chisory, wydają się być optymistyczne w kontekście prawdopodobieństwa zmian na tronie wagi ciężkiej; prawdopodobieństwa, które zważywszy na ostatni występ „Del Boya”, można ocenić w realnych kategoriach .
Nikt rozsądny nie dokonuje porównań określonych pięściarzy w kontekście ich szans na odniesienie sukcesów; przykład Kliczki jednak jest dość specyficzny, bowiem niewielu pięściarzy, stając oko w oko z potężnym Ukraińcem spróbowało tak naprawdę swoich szans, nie dając pierwotnie wiary w zwycięstwo nad Vitalijem. Głęboko wierzę, że nie mający wiele do stracenia Dereck Chisora zrobi więcej niż pozostali, rywalizujący z mistrzem od sierpnia 2008 roku rywale; wierzę, że fizycznie będzie go również stać na więcej, niż pokazał nam kubański, legendarny mistrz kategorii junior ciężkiej. Mam realną podstawę by uwiarygodnić swoje optymistyczne spojrzenie na wynik końcowy tego starcia. Jest nią rewelacyjna postawa Brytyjczyka w pojedynku z silnym Robertem Heleniusem. Kilka miesięcy temu widzieliśmy pięściarza o niezwykłym potencjale; mocnym psychicznie, dobrze wyszkolonym, odpornym na ciosy i zdeterminowanym do odniesienia sukcesu. Tamtego wieczora brytyjski pretendent został skrzywdzony przez sędziów punktowych; w najbliższą sobotę jego dyspozycja fizyczna będzie z pewnością jeszcze wyższa. Wszystko kiedyś się kończy; najczęściej w najmniej przewidywanym momencie. „Kończą się” również wielcy mistrzowie; trzeba im jednak nieco pomóc. Chisora staje przed olbrzymią szansą.
Autor: Adrian Golec
Więcej o tym i innych tematach związanych z pięściarstwem na najstarszym polskim portalu bokserskim – boxing.pl


Skomentuj Program